Nie lubimy tak zwanych negatywnych emocji. Wstydzimy się ich. Ukrywamy je przed sobą. Unikamy rozmowy o nich. Udajemy, że ich nie ma. Usiłujemy je z siebie usunąć. A szkoda, gdyż można je wykorzystać do przyśpieszenia swojego rozwoju osobistego.
To negatywne emocje napędzają rozwój – zarówno osobisty, jak i technologiczny. Gdyby nie one, ludzkość nie ewoluowałaby. Pozostalibyśmy w jaskiniach.
W JAKI SPOSÓB NEGATYWNE EMOCJE NAPĘDZAJĄ ROZWÓJ
Gdyby ktoś nie był znużony praniem w rzece, nie wymyślono by pralki. Gdyby pewna kobieta, która kochała przyjęcia, nie byłaby znużona myciem naczyń po gościach – nie skonstruowałaby zmywarki do naczyń. Gdyby ktoś nie był udręczony ciągłą tęsknotą, nie wynaleziono by telefonów. Gdyby Edison nie bał się ciemności, być może nadal rozświetlalibyśmy mroki nocy lampami naftowymi. Tak więc rozwój technologiczny następuje, gdyż ktoś odczuwa zmęczenie jakąś sytuacją.
Negatywne emocje odpowiednio potraktowane są też przyczyną rozwoju osobistego i realizacji celów. Gdyby nie one, nie działałbyś. Gdyby ludzie byli wiecznie szczęśliwi, nie odczuwaliby potrzeby, aby coś zmieniać – przecież tak, jak jest, jest dobrze.
NIE DEMONIZUJ NEGATYWNYCH EMOCJI
Negatywne emocje nie są po to, by ci uprzykrzyć życie. One informują cię, że w twoim życiu coś nie działa, jak powinno, coś wymaga zmiany. Doskwierają ci, aby cię zmusić do podjęcia odpowiednich decyzji. Podobnie gdy boli cię ząb, jest to informacja dla ciebie, że najwyższy czas udać się do dentysty i lepiej zadbać o zęby.
Potraktuj swoje negatywne emocje, jako informację, że coś w twoim życiu jest nie tak. Wsłuchaj się w swój smutek. Obserwuj swój gniew. Dowiedz się, co oznacza to doskwierające uczucie tęsknoty. I co zrobić, aby odeszło raz na zawsze.
Wykorzystaj swoje negatywne emocje do rozwoju i za ich pomocą doskonal siebie i swoje życie!
Marta Pyrchała-Zarzycka
Ja jednak uwazam jak jogini,jest nakaz bycia szczęśliwym,nie ma miejsca na łzy(jest to logiczne gdyż nic ci nie pomoże tylko może osłabić twoją odporność.Ponadto zgadzam się z teorią że nie ma ani zła ani dobra,toświetna teoria nie wzmacniająca żadnej ze stron prowadząca do zharmonizowania ich lub wyodrębnienia.Ponadto joga podaje/ja nie bo nie wierzę w jakiegoś chorego ducha czy uduchowienie,tylko w umysł i to co jem a co jest z planety Ziemi a wszystko to mówi i wolę na tej zasadzie budować swój język z moim ciałem no i wgląd w siebie),że prawdziwe uduchowienie to opanowanie emocji poprzez ich rozpraszanie-też dobre,ogólnie uprawiając jogę asany.pozbywasz się wszelkich częstotliwych fal kontynuujących przyszłość,jesteś żywy pogodny/nie ma takiej możliwości abyś zapłakał ,jest to niemożliwe i nie jesteś zmęczony.Przyszłość, tworzy się na sharmonizowanej pozytywnej przestrzeni lub jest pisana dla Wszechświata przez joginów najwyższej inteligencji/to wspaniałe informacje szanujące każdy byt i jego odrębną doskonałosc w tworzeniu przestrzeni we wszechświecie,to inna mądrość.W jodze nie ma odpowiedzi na negatywną częstotliwość,odcina się wszystko i jesteś w przestrzeni życia tylko i wyłącznie,a tam nie jest możliwa żadna tragedia bo wszystko sprzyja/Można by powiedzieć,że na prostej i podstawowej zasadzie:Bóg -jestem życiem,a nie wiem czy życie bawi się w emocje,ono rządzi się własnymi prawami i słucha.Tam też jest tylko pracowitość nie ma znurzenia nie ma lenistwa,noc mogłaby nie istnieć.Zresztą piszę tu o różnych formach istnień jogicznych np.takich które mieszkają w jogicznej Matce Naturze,to zieloni jogini,którzy schodzą nocą na planetę Ziemię i pilnują wszystkie rośliny sprawdzając co im potrzeba itd.Mojego syna Konrada tam umieściłam jako numerologiczną 11-ma obowiązek i odpowiedzialność wobec Wszechświata,bo taka mu narzuciła w dniu ur.stwórcza przestrzeń.Piszę więcej bo ich tak uwielbiam ze krzyczałabym na cały swiat ze tacy są.Są też jogini ,którzy przemieszczają przestrzenie mogą kogoś poscalac z rozproszenia,wiedzę chłoną w sekundzie z jaką mają do czynienia,ujawnili się przy mudrze na samouzdrowienie a wcześniej jak byłam w stanie rozpadu przez skurwiały katolicyzm wzywałam boga Sziwe-Pana joginów na pomoc,i słyszałam jak mowi:lećcie do niej i zobaczcie co się stało,dzieki nim żyję i powiedział mi że mam medytować ze jestem joginką najwyższej inteligencji,w sekundzie stworzyłam się w przestrzeni.Pomagają oni wielu bytom bez wzgledu na cokolwiek bo kochają życie po prostu.To przeodpowiedzialne byty i doskonałości i to oni z matką naturą tworzą samych ślicznych ludzi .A życie to też nic innego jak piękno samo w sobie i doskonałość.Bardzo ważne to co napisałam dła nauki,a dodam jeszcze że byłam zawładnięta bytem więziennym rzutowanym na mnie przez św.Jana i poradziłam sobie w mig zrobiłam mudre odtruwającą/bo taki byt można nazwać trucizną/,spotęgowałam potęgą podświadomości i przemieścił się do innej przestrzeni-to ważne dla sądownictwa,tak samo z zawładnięciem przez sekty które manipulują przestrzenią i zawładniają nawet pokazani w telewizji,też to przeżyłam i ta mudra tak zadziałała z potęgą podświadomości,że guru sekty pokazany w telewizji o mało mnie nie wywrócił jak przechodził ze mnie do innej przestrzeni.Teraz myślę że było mu łatwo mieć do mnie dostęp bo jeszcze wtedy tkwiłam w religiach a religie to sekty jak podaje wikipedia i stałam przy obracie św.Józefa,któremu przypisano lewitację a ów guru właśnie nad tym pracował.Więc podsumuję te wynurzenia jednym wnioskiem,najpierw trzeba mieć własna odrębną przestrzeń i swój sam w sobie odrębny byt,a potem można mówić o emocjach i czy ktoś je potrzenyje w pełni świadomie.